sobota, 31 stycznia 2026

Schron - Marcel Moss

Tytuł: Schron 

Autor: Marcel Moss 

Wydawnictwo: Filia 

Cykl: Komisarz Sambor Malczewski

Tom: 3

Rok wydania: 2026

Ilość stron: 383


Poprzednie części tego cyklu bardzo mnie wciągnęły i też zszokowały. Byłam ogromnie ciekawa kontynuacji i z dużym zainteresowaniem zabrałam się za czytanie trzeciego tomu. Wiedziałam, że się nie zawiodę, bo po książki Marcela Mossa sięgam w ciemno. 

W Runowie szaleje burza, a mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt "czarciego wesela", które zsyła na ludzi obłęd i tragedie. Komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem Terrorem odnajdują ludzkie szczątki w starym schronie. Należą do rodziny Wilczków, która kiedyś zaginęła bez śladu. Sambor przypuszcza, że mordercą jest Andrzej Robotnik, który przed laty zamordował swoją rodzinę. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa, a prowadzone śledztwo staje się coraz bardziej skomplikowane...

Cykl o Samborze Malczewskim wciągnął mnie już od pierwszego tomu. Obie poprzednie części mocno mnie zaskoczyły i zszokowały. Ta również. Początkowe rozdziały są w miarę spokojne i miałam wrażenie, że niewiele się dzieje. Jednak późniejsze sprawiły, że nie mogłam się oderwać od książki, bo tak bardzo chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Autor porusza tutaj wiele różnych wątków. Są morderstwa, słowiańskie wierzenia, przekręty finansowe i tragedie kilku rodzin. Oprócz teraźniejszych wydarzeń czytamy również o tych, które działy się dwadzieścia lat wcześniej. I to właśnie te wydarzenia z przeszłości najbardziej mnie zszokowały. To mocna i wstrząsająca historia, która wzbudza sporo emocji i niedowierzanie. Opowiada o tym, jak jeden człowiek może zniszczyć życie wielu innym, o krzywdach i bólu, którego nie da się opisać. Wszystkie wątki w ciekawy sposób się ze sobą łączą tworząc naprawdę interesującą fabułę. To kolejna książka autora, która zaskakuje i pozostaje w pamięci na dłużej. Na końcu pojawia się informacja, że ciąg dalszy nastąpi i już nie mogę się doczekać kolejnej części. Z niecierpliwością na nią czekam. Cykl o Samborze Malczewskim oczywiście polecam, ale najlepiej zacząć go od pierwszej części, choć nawet bez znajomości wcześniejszych fabuła będzie zrozumiała, bo mamy tutaj kilka przypomnień z poprzednich tomów. "Schron" tak jak i pozostałe tomy niejednemu czytelnikowi zapewni sporo wrażeń i emocji.

Komisarz Sambor Malczewski to jeden z tych bohaterów, o których chce się czytać. Czasem jest trochę specyficzny, ale ja go polubiłam. Ma za sobą bardzo trudny czas, ale stara się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, choć ktoś mu to utrudnia. Od jakiegoś czasu jego towarzyszem jest pies Terror, który zdecydowanie ma charakterek. Lubię czytać o ich relacji, która w końcu zaczęła się zmieniać na lepsze. Cieszę się, że w tej części Terror tak często się pojawia i odgrywa istotną rolę w tej historii. Pojawia się w tym tomie sporo nowych bohaterów, ale nie miałam większego problemu z ich odróżnieniem. Wątków jest kilka, ale najbardziej wstrząsnął mną ten dotyczący Andrzeja Robotnika i Marysi. Nie spodziewałam się, że prawda może być tak poruszająca i szokująca. Ciekawi mnie również wątek Wrony i czekam na to, aż w końcu pozna prawdziwe oblicze swojego męża. Spodobał mi się również pomysł na dodanie do fabuły słowiańskich wierzeń, które dodają klimatu całej historii. "Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje." 

"Schron" to bardzo dobra i wciągająca kontynuacja, która tak jak i poprzednie części potrafi wstrząsnąć i zszokować. Mamy tutaj kilka wątków, które zgrabnie się ze sobą łączą. Nie brakuje tu emocji, napięcia i niedowierzania. To mocna historia, która na pewno zaskoczy niejednego czytelnika. Polecam cały ten cykl, a najlepiej jest zacząć go od pierwszego tomu. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu. [Współpraca]

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Była sobie radość - Katarzyna Michalak

Tytuł: Była sobie radość 

Autor: Katarzyna Michalak 

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem 

Rok wydania: 2025

Ilość stron: 287


Lubię sięgać w okresie świąt po książki pani Katarzyny Michalak. W tym roku również zdecydowałam się przeczytać powieść autorki, a piesek z okładki jeszcze bardziej mnie do niej zachęcił. Byłam ciekawa z jaką historią i z jakimi bohaterami spotkam się tym razem. Jeśli też jesteście tego ciekawi to zapraszam na recenzję.

W małym mieszkaniu zwanym Bombonierką mieszkają Stella oraz Bastian. W Wigilię pojawia się ktoś nowy w ich życiu - mała suczka corgi z trzema kropkami na nosie. Otrzymuje imię Bajka i od razu staje się oczkiem w głowie właścicieli. Jednak pewnej zimy znika, a wraz z nią znika radość i gaśnie światło. Stella i Bastian mierząc się z własnymi problemami nie ustają w poszukiwaniach, a Bajka rozpoczyna swoją podróż, w której daje ludziom wiarę w to, że może być jeszcze dobrze.

Historia bohaterów już od pierwszych stron jest słodko-gorzka. Tutaj radość i nadzieja przeplatają się z problemami i smutkiem, których nie brakuje przecież w prawdziwym życiu. Taką iskierką szczęścia staje się dla bohaterów mały piesek, ale i on wkrótce znika bez śladu. Rozpoczyna się poszukiwanie nie tylko małej suczki, ale i codziennej radości wynikającej nawet z tych drobnych rzeczy. Jest to książka, w której świąteczny klimat się pojawia i choć odgrywa ważną rolę to jednak nie jest tutaj mocno wyczuwalny. Autorka bardziej skupiła się na samych bohaterach, na ich relacji, problemach i walce o lepsze jutro. To ciepła opowieść o miłości i nadziei, w której nie brakuje też poważniejszych tematów. Skłania do refleksji i wielu przemyśleń. Pokazuje jak trudna jest walka z przeciwnościami, jak ważna jest nadzieja i że radość może pojawić się nawet wtedy, kiedy nikt się jej nie spodziewa. Muszę przyznać, że choć książka mi się podobała to nie będzie to jedna z moich ulubionych tej autorki. Owszem, jest to historia warta poznania i nie brakuje tu emocji, ale niektóre powieści autorki wzbudziły we mnie tych emocji więcej. Tutaj zabrakło mi konkretnego zakończenia. Nie wszystkie wątki zostały dokończone, a byłam ich naprawdę bardzo ciekawa. Czasem też troszkę się gubiłam w czasie. Nie wiedziałam ile czasu minęło od ostatnich wydarzeń, bo też nie było to jakoś konkretnie sprecyzowane. Dopiero po kilku stronach mogłam się tego domyślić. Fabuła jest naprawdę ciekawa i ogólnie dobrze spędziłam czas z tą książką. Pomimo małych minusów uważam, że warto ją przeczytać. Historia bohaterów na pewno poruszy niejednego czytelnika.

Stella jest korektorką i graficzką, a Bastian pracuje jako dyspozytor numeru ratunkowego. Są ze sobą szczęśliwi i wydaje im się, że mają wszystko. Pojawiają się jednak problemy i tajemnice, które mają duży wpływ na ich relację. Oboje chcą dla siebie jak najlepiej i są przekonani, że ukrywanie trudnej prawdy może choć na jakiś czas ochronić ukochaną osobę. W ich życiu pojawia się Bajka. Piesek, który swoją obecnością wnosi radość i ciepło. Kiedy znika wszystko inne też zaczyna się sypać. Bajka również jest ważną bohaterką tej historii. Rozpoczyna swoją podróż, w której odmienia życie ludzi. Dzięki temu poznajemy także nowych bohaterów i ich historie, które diametralnie potrafią się zmienić dzięki małej suczce corgi. To historie dające nadzieję i wiarę w lepsze jutro, poruszające i trudne. I tak dzięki Bajce poznajemy mi.in. samotną kobietę, która nie widzi już w niczym sensu, mężczyznę, który nie może się pogodzić z odejściem żony czy osamotnioną zielarkę. Bajka każdej napotkanej osobie daje wiarę w to, że dobro zawsze odnajdzie do nich drogę. Stella i Bastian nie tracą nadziei, że Bajka wróci. Każde z nich mierzy się z własnymi problemami, które wydają się niemożliwe do pokonania. Czasem jednak pojawia się prawdziwy cud, który może zmienić tak wiele... Historia bohaterów mi się spodobała, ale jestem bardzo ciekawa niewyjaśnionych wątków. Szkoda, że nie zostały dokończone, bo jednak liczyłam na inne zakończenie. Książkę czyta się dobrze. Styl pisania autorki jest lekki, choć trochę też barwny. Katarzyna Michalak świetnie opisuje emocje i uczucia, co jest sporym plusem tej książki. Narracja jest tutaj trzecioosobowa.

"Była sobie radość" to słodko-gorzka historia, w której nie brakuje ważnych i trudnych tematów. Tutaj szczęście i nadzieja mieszają się ze stratą, bólem i problemami. Nie będzie to jedna z moich ulubionych książek autorki, ale podobała mi się i uważam, że warto dać jej szansę. Dobro i radość mogą pojawić się również w zwykłej codzienności i odgrywają dużą rolę w życiu. O tym właśnie przekonali się bohaterowie, a ja zachęcam do poznania ich historii.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu. [Współpraca]