Autor: Marcel Moss
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Komisarz Sambor Malczewski
Tom: 3
Rok wydania: 2026
Ilość stron: 383
Poprzednie części tego cyklu bardzo mnie wciągnęły i też zszokowały. Byłam ogromnie ciekawa kontynuacji i z dużym zainteresowaniem zabrałam się za czytanie trzeciego tomu. Wiedziałam, że się nie zawiodę, bo po książki Marcela Mossa sięgam w ciemno.
W Runowie szaleje burza, a mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt "czarciego wesela", które zsyła na ludzi obłęd i tragedie. Komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem Terrorem odnajdują ludzkie szczątki w starym schronie. Należą do rodziny Wilczków, która kiedyś zaginęła bez śladu. Sambor przypuszcza, że mordercą jest Andrzej Robotnik, który przed laty zamordował swoją rodzinę. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa, a prowadzone śledztwo staje się coraz bardziej skomplikowane...
Cykl o Samborze Malczewskim wciągnął mnie już od pierwszego tomu. Obie poprzednie części mocno mnie zaskoczyły i zszokowały. Ta również. Początkowe rozdziały są w miarę spokojne i miałam wrażenie, że niewiele się dzieje. Jednak późniejsze sprawiły, że nie mogłam się oderwać od książki, bo tak bardzo chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Autor porusza tutaj wiele różnych wątków. Są morderstwa, słowiańskie wierzenia, przekręty finansowe i tragedie kilku rodzin. Oprócz teraźniejszych wydarzeń czytamy również o tych, które działy się dwadzieścia lat wcześniej. I to właśnie te wydarzenia z przeszłości najbardziej mnie zszokowały. To mocna i wstrząsająca historia, która wzbudza sporo emocji i niedowierzanie. Opowiada o tym, jak jeden człowiek może zniszczyć życie wielu innym, o krzywdach i bólu, którego nie da się opisać. Wszystkie wątki w ciekawy sposób się ze sobą łączą tworząc naprawdę interesującą fabułę. To kolejna książka autora, która zaskakuje i pozostaje w pamięci na dłużej. Na końcu pojawia się informacja, że ciąg dalszy nastąpi i już nie mogę się doczekać kolejnej części. Z niecierpliwością na nią czekam. Cykl o Samborze Malczewskim oczywiście polecam, ale najlepiej zacząć go od pierwszej części, choć nawet bez znajomości wcześniejszych fabuła będzie zrozumiała, bo mamy tutaj kilka przypomnień z poprzednich tomów. "Schron" tak jak i pozostałe tomy niejednemu czytelnikowi zapewni sporo wrażeń i emocji.
Komisarz Sambor Malczewski to jeden z tych bohaterów, o których chce się czytać. Czasem jest trochę specyficzny, ale ja go polubiłam. Ma za sobą bardzo trudny czas, ale stara się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, choć ktoś mu to utrudnia. Od jakiegoś czasu jego towarzyszem jest pies Terror, który zdecydowanie ma charakterek. Lubię czytać o ich relacji, która w końcu zaczęła się zmieniać na lepsze. Cieszę się, że w tej części Terror tak często się pojawia i odgrywa istotną rolę w tej historii. Pojawia się w tym tomie sporo nowych bohaterów, ale nie miałam większego problemu z ich odróżnieniem. Wątków jest kilka, ale najbardziej wstrząsnął mną ten dotyczący Andrzeja Robotnika i Marysi. Nie spodziewałam się, że prawda może być tak poruszająca i szokująca. Ciekawi mnie również wątek Wrony i czekam na to, aż w końcu pozna prawdziwe oblicze swojego męża. Spodobał mi się również pomysł na dodanie do fabuły słowiańskich wierzeń, które dodają klimatu całej historii. "Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje."
"Schron" to bardzo dobra i wciągająca kontynuacja, która tak jak i poprzednie części potrafi wstrząsnąć i zszokować. Mamy tutaj kilka wątków, które zgrabnie się ze sobą łączą. Nie brakuje tu emocji, napięcia i niedowierzania. To mocna historia, która na pewno zaskoczy niejednego czytelnika. Polecam cały ten cykl, a najlepiej jest zacząć go od pierwszego tomu.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu. [Współpraca]

Raczej po to nie sięgnę. Teraz jest multum tych wszystkich kryminałów, a ja próbuję znaleźć tylko te wisienki na torcie.
OdpowiedzUsuńDawno nie czytałam Mossa, a o tym cyklu raczej nie słyszałam. Będę go miała na uwadze, bo lubię książki w tym klimacie.
OdpowiedzUsuńBrzmi jak mocna lektura, a te słowiańskie wierzenia dodają całości ciekawego klimatu. Skoro tak polecasz, to chyba zacznę od pierwszego tomu, żeby poznać historię od początku.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie miałam okazji poznać autora.
OdpowiedzUsuńTen cykl od dawna chodzi mi po głowie i coraz bardziej mnie kusi.
OdpowiedzUsuńLubię książki tego autora, ale ostatnio mi z nimi nie po drodze. Tę książkę z chęcią bym przeczytała 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję za tak dopracowaną recenzję, czuć, że ten tom naprawdę Cię wciągnął i zostawił z emocjami. Fajnie pokazujesz kontrast: spokojniejszy początek, a potem to przyspieszenie, które sprawia, że nie da się odłożyć książki. I dobrze, że podkreślasz wątki z przeszłości, właśnie one często robią największe „wow”, bo mają w sobie ten ciężar, który zostaje z nami :)
OdpowiedzUsuńA co do okładki, to mam podobnie: kojarzy mi się trochę z klimatem serialu "Dark": mroczna, chłodna, tajemnicza i od razu obiecująca coś niepokojącego. Jest bardzo intrygująca i idealnie pasuje do tej historii :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Mocna lektura.
OdpowiedzUsuńTen cykl ciągle przede mną, a zachęciłaś mnie do niego kolejny raz :)
OdpowiedzUsuńJa to się chyba nie polubię z tym autorem już. Czytałam "Schron" i mi się niestetu nie podobał.
OdpowiedzUsuńKlimat tej serii brzmi naprawdę mocno, muszę w końcu sięgnąć. Miłego czytania ;)
OdpowiedzUsuńCiągle zbieram się, żeby sięgnąć po jakąś książkę tego autora. Myślę, że prędzej, czy później przyjdzie na to czas.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie zetknęłam się z tym autorem. Ciekawi mnie wątek przyjaźni komisarza z psem o imieniu Terror. 🙂
OdpowiedzUsuńNaprawdę mocno zachęcasz do sięgnięcia po cały cykl. Jak dorwę pierwszą część to zobaczę, czy też mnie tak wciągnie <3
OdpowiedzUsuń