czwartek, 17 czerwca 2021

Kto czyni zło - Agnieszka Pietrzyk

Kto czyni zło - Agnieszka Pietrzyk

Tytuł: Kto czyni zło

Autor: Agnieszka Pietrzyk

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ilość stron: 421

Twórczość autorki była już mi znana, bo mam za sobą książkę "Zostań w domu", o której kiedyś tutaj pisałam. Miło ją wspominam, dlatego zdecydowałam się na najnowszą powieść Agnieszki Pietrzyk. Do thrillerów i kryminałów namawiać mnie nie trzeba, więc z dużym zainteresowaniem zabrałam się za tę książkę. 

Urszula Baranowska od niedawna pracuje w policji. Jednak jej kariera nie trwa długo, bo kobieta zwalnia się po wydarzeniu, w którym jest świadkiem brutalnego przesłuchania świadka. Zakłada biuro detektywistyczne i chce zapomnieć o przykrej sprawie. Okazuje się jednak, że przesłuchiwany chłopak popełnia samobójstwo, więc sprawa przesłuchania znów wychodzi z cienia. Jakby tego było mało Ula nie może się dogadać z nową rodziną swojej matki. Dostaje także swoje pierwsze zlecenie, zgłasza się do niej kobieta, która ma stalkera. Ula postanawia zająć się tą sprawą i nawiązuje kontakt z tajemniczym mężczyzną co skutkuje tym, że coraz bardziej angażuje się w tę znajomość. To jednak nie wszystko, bo ktoś próbuje potrącić samochodem jej matkę, a to dopiero początek koszmarów...

"Kto czyni zło" to książka wielowątkowa. Przeczytacie w niej o śledztwie dotyczącym przesłuchiwanego chłopaka, który powiesił się na drzewie, o rodzinnych problemach Uli, o stalkerze, z którym bohaterka nawiązuje znajomość, o dziwnych wydarzeniach spotykających jej rodzinę. To jednak nie wszystko, bo później dochodzą jeszcze inne bardzo ważne wątki, ale nie będę zdradzać jakie, bo o tym musicie przeczytać już sami. Chociaż sporo tutaj różnych wydarzeń to jednak nie ma problemu z ich śledzeniem, nie wyczuwałam tutaj chaosu. Każdy z nich bardzo mnie zaciekawił i z dużym zainteresowaniem czytałam kolejne rozdziały. Gdzieś w połowie miały miejsca takie wydarzenia, że już ciężko było mi się oderwać od książki, bo jak najszybciej chciałam poznać rozwiązanie wszystkich zagadek. Widziałam recenzje, w których pisano, że niektóre sytuacje były trochę naciągane i trochę się z tym zgadzam, ale nie traktuję tego jako minus tej książki. Nie były rażące i mogłam bez problemu przymknąć na to oko, bo fabuła wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Choć akcja nie pędzi od razu to jednak wiele się tutaj dzieje i nie raz autorka zaskakuje, nie nudziłam się ani chwili. Zakończenie również wywołało zaskoczenie, nie spodziewałam się takiego rozwiązania. W sumie to już sama nie wiedziałam czego się spodziewać, bo w tej książce mamy takich bohaterów, że nie wiadomo kto z nich jest dobry, a kto zły. Chociaż to wątki kryminale odgrywają dodaj najważniejszą rolę to jednak znajdziecie tutaj także poboczne wątki, np. rodzinne problemy, w których nie brakuje zazdrości i fałszu. Wszystkie rozgrywające się tu wydarzenia są ze sobą powiązane, ale co lub kto je łączy? Jestem zadowolona z lektury i Wam również ją polecam jeśli lubicie takie książki. 

Główną bohaterkę poznajemy w momencie, w którym jest protokolantką podczas brutalnego przesłuchania. Jest nim tak zszokowana, że postanawia zwolnić się z z pracy i pracować jako detektyw. Pierwsze zlecenie jest od kobiety, która chciałaby poznać tożsamość swojego stalkera. Ula bierze tę sprawę i coraz bardziej angażuje się w relację z tajemniczym mężczyzną. Przesłuchiwany chłopak popełnia samobójstwo, a w salonie jubilerskim jej ojczyma dochodzi do włamania. Urszula będzie musiała zmierzyć się z wieloma problemami, ale będzie też musiała podjąć nieodwracalne decyzje. Próbuje na własną rękę znaleźć wszystkie odpowiedzi, ale pojawia się coraz więcej problemów i koszmarów. Poznajemy również rodzinę jej matki, jej ojczyma, przyrodnich braci i ich żony z dziećmi. Trudno im wszystkim się dogadać, mają do siebie skrywane żale i pretensje. Ich relacja wystawiona zostanie na ogromną próbę, bo czekają ich szokujące i koszmarne wydarzenia. Z dużym zainteresowaniem czytałam o Uli i jej rodzinie. Bohaterowie są wykreowani w taki sposób, że nie wiadomo komu można ufać, a kto ukrywa swoje mroczne oblicze. Każdy z nich ma do odegrania swoją rolę, która będzie miała wpływ na dalsze ich losy. Jest ich tutaj wielu, ale ja nie miałam problemu z ich odróżnieniem. 

Narracja w książce jest trzecioosobowa. Znałam już styl pisania autorki i wiedziałam, że jest lekki i przystępny, dzięki czemu powieść czyta się naprawdę błyskawicznie. Nie ma tutaj nudnych opisów, które mogłyby spowalniać fabułę. 

"Kto czyni zło" to ciekawa i wciągająca książka, w której wiele się dzieje. To wielowątkowa powieść, w której wyczuwalna jest niepewność i tajemniczość. Zaskakuje zakończeniem, ale także bohaterowie zaskakują swoim zachowaniem. Gdzieś od połowy trudno mi było się oderwać od tej historii, bo tak bardzo byłam ciekawa zakończenia. Czas spędzony z tą książką na pewno nie jest zmarnowany. Polecam ją i Wam jeśli lubicie takie właśnie klimaty. 

"Gotowa była walczyć zarówno z drobnymi przestępcami, jak i wielką mafią. Teraz była świadkiem tortur nad bezbronnym człowiekiem i trzęsła się ze strachu jak galareta."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:


 

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Podsumowanie maja.

Podsumowanie maja.


Hej! Dzisiaj krótkie podsumowanie, znów trochę spóźnione, ale trudno. ;) W maju przeczytałam 4 książki i nie obejrzałam żadnego filmu. Coś ostatnio czytam mniej i wychodzi na to, że w czerwcu będzie podobnie. Mam już zaplanowane książki na najbliższy czas, więc pojawi się sporo recenzji. ;)


Książki:


1. Kiedy Katie poznała Cassidy - Camille Perri
2. Dziewczyna, która patrzyła w słońce - Anna Szczęsna
3. W niby słowach - Ewa Szumilewicz
4. Wrzask - Izabela Janiszewska




Niedługo dodam zaległe recenzje książek, które pokazywałam w podsumowaniach. Ostatnio czytam sporo kryminałów, ale pojawią się też inne gatunki. A co Wy ostatnio czytacie najczęściej? ;) Znacie którąś z tych książek?


wtorek, 8 czerwca 2021

Maski pośmiertne - Anna Rozenberg

Maski pośmiertne - Anna Rozenberg

Tytuł: Maski pośmiertne

Autor: Anna Rozenberg

Wydawnictwo: Czwarta Strona 

Ilość stron: 380 

"Maski pośmiertne" to debiut autorki, który zainteresował mnie nie tylko ciekawym opisem, ale także świetną okładką. Debiuty lubię, kryminały również, więc z dużym zainteresowaniem zaczęłam czytać tę książkę. Czy warto poświęcić jej swój czas? Moim zdaniem tak.

W brytyjskim miasteczku zostają odnalezione zwłoki polskiej turystki. Kobieta przyjechała z mężem, który właśnie zaginął bez śladu. Trudno jest znaleźć jakiekolwiek ślady, materiał dowodowy niczego nie wyjaśnia. Śledztwo prowadzi inspektor David Redfern, ale to nie jedyne trudności jakie go spotykają. W Dover wyłowiono ciało mężczyzny, który okazuje się być przyjacielem Davida. Przyjacielem, który został przez niego śmiertelnie postrzelony kilka miesięcy wcześniej podczas zamachu w katedrze. Jak to możliwe, że zastrzelony przyjaciel to topielec znaleziony w Dover? To jednak nie wszystko. Komuś bardzo zależy na uciszeniu Davida. Mężczyzna zaczyna wiec prowadzić również prywatne śledztwo, ale czy uda mu się rozwiązać wszystkie te zagadki? 

Po przeczytaniu opisu tej książki byłam bardzo ciekawa wątku polskiej turystki, ale jeszcze bardziej zaintrygował mnie wątek mężczyzny zastrzelonego w katedrze, którego ciało zostaje wyłowione jakiś czas później w Dover. Wiecie już, że lubię debiuty i uważam, że ten jest dobry, chociaż ma też pewne małe wady. Fabuła jest bardzo interesująca, podoba mi się pomysł z dodaniem do niej wątków z przeszłości, które odgrywają tutaj ważną rolę. Mroczna przeszłość i rodzinne tajemnice bohaterów po latach wychodzą na wierzch przynosząc dramatyczne wydarzenia. Głównym wątkiem jest zabójstwo polskiej turystki, która szukała informacji o swojej rodzinie. Mamy tutaj również wątek dotyczący przyjaciela Davida, który również bardzo mnie zainteresował i ciekawa jestem jak się skończy. Wszystko wskazuje na to, że będzie kolejna część, bo w tej nie wszystko zostaje wyjaśnione i zakończenie jest takie, że pozostawia w niepewności i chce się od razu poznać ciąg dalszy. Wspominałam o małych minusach. Dla mnie jest to brak napięcia, no i czasem fabuła troszkę mi się dłużyła, miałam wrażenie, że akcja momentami rozwijała się odrobinę za wolno. Jednak nie jest to dla mnie dużą wadą książki, bo jednak całość oceniam dobrze. Fabuła jest ciekawa i przemyślana, nie brakuje tu tajemnic i niepewności, ciekawa byłam kolejnych rozdziałów. No i teraz ciekawa też jestem co będzie dalej skoro debiut wypadł tak dobrze. Moim zdaniem to interesujący kryminał z mrocznym klimatem, zagadkami i tajemnicą sięgającą przeszłości, któremu warto dać szansę. 

Głównym bohaterem jest David Redfern, któremu Polska nie jest obca. Jego matka była Polką, a ojciec Jamajczykiem, dzięki czemu mężczyzna ma ciemniejszy odcień skóry. Muszę przyznać, że niewielu poznaję takich bohaterów, więc chociaż jest to drobny szczegół to jednak dla mnie to coś nowego, co uważam za plus. David po tym jak w zamachu zastrzelił swojego przyjaciela, przenosi się do Woking i tutaj rozpoczyna służbę. Jego pierwsze śledztwo nie należy do tych łatwych. Musi odnaleźć mordercę polskiej turystki, ale w międzyczasie prowadzi też swoje prywatne śledztwo dotyczące przyjaciela. Polubiłam Davida i jego dziadka, z zainteresowaniem o nich czytałam. Pozostali bohaterowie też są ciekawi. Mamy sporo drugoplanowych postaci, które również mają do odegrania ważne role. Poznacie tutaj mi.in. innych policjantów, a wśród nich również policjantkę, która musi stoczyć walkę ze swoim uzależnieniem, szefa wydziału, który wyciąga pomocną dłoń do swoich pracowników, córkę zamordowanej turystki, a także poznacie opowieści o ludziach żyjących kilkadziesiąt lat temu. Wszystko to tworzy naprawdę intrygującą całość, ja jestem teraz ciekawa dalszych losów bohaterów, bo zakończenie pozostawia czytelnika z dużą niepewnością. 

Styl pisania autorki jest lekki, książkę czyta się dobrze. Jest to też trochę wymagająca lektura, lepiej jest się skupić przy czytaniu, żeby potem się nie pogubić i połączyć wszystkie informacje. Wątków jest sporo, więc nie jest nudno, ale czasem można odrobinę się zgubić. Znajdziecie tutaj trochę opisów, ale nie są one przytłaczające i irytujące. Narracja jest trzecioosobowa i taka właśnie mi tutaj pasuje. Wyczuwa się tu mroczny klimat popełnionych zbrodni, co dla mnie jest dużym plusem takich powieści. 

"Maski pośmiertne" to ciekawa książka, w której nie brakuje tajemnic sięgających przeszłości, zagadek do rozwiązania i niepewności o dalsze losy bohaterów. Zabrakło mi tutaj większego napięcia i zaskoczenia, zwrotów akcji. Czasem fabuła toczyła się troszkę za wolno, ale nie traktuję tego jak dużą wadę. Podoba mi się pomysł na fabułę i wykonanie, autorka napisała intrygujący debiut, po którym chciałoby się już sięgnąć po kontynuację. Myślę, że fani kryminałów powinni być zadowoleni z takiego debiutu. Warto dać mu szansę.

- Stałeś się łatwym celem - oznajmiła nagle.

- Jestem policjantem, więc chyba nie do końca. 

- Nie chodzi o twój zawód, tylko o to, że nie masz nikogo, kto by cię osłonił, z kim mógłbyś wspólnie walczyć.

- Może, ale jednocześnie nikogo nie muszę osłaniać."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:


 




wtorek, 1 czerwca 2021

Nawiść - Autor Nieznany

Nawiść - Autor Nieznany

Tytuł: Nawiść

Autor: Autor Nieznany

Wydawnictwo: PrimoLibro

Ilość stron: 478

Książka "Nawiść" początkowo zainteresowała mnie swoim ciekawym tytułem, a potem dodatkowo jeszcze swoim opisem. Przeczytałam kilka recenzji o tej książce i uznałam, że chcę ją poznać, że to może być nieoczywista i wyróżniająca się powieść. I rzeczywiście taka właśnie była, bo jak dotąd nie czytałam jeszcze podobnej. 

Zaciekły wróg chrześcijaństwa jakim jest książę zostaje ochrzczony siłą, a teraz chce ochrzcić swój lud z własnej woli. Młody chłopak Sambor nie zna swojego pochodzenia. Wychował się w lesie, a jego piastunką była wiedźmina. Zaprzyjaźnia się z Synem Księcia, zawsze jest gdzieś z boku. Jednak los przygotował dla niego coś, do czego zupełnie nie jest przygotowany. Tutaj nienawiść i miłość łączą się ze sobą, a bohaterowie walczą nie tylko o swoje serce. 

Na okładce książki możecie przeczytać, że jest to czarna baśń, która opowiada o czasach przedchrześcijańskich, łącząca wodne legendy z Krakowa i Warszawy. To opowieść oparta na fakcie historycznym, a w tle mamy jeszcze trójkę bohaterów, którzy walczą o swoje serca nie wiedząc o tym, że są spokrewnieni. Musicie wiedzieć, że nie jest to łatwe książka, którą lekko się czyta. Została napisana specyficznym językiem, jest tu sporo konkretnych i surowych opisów, ale zdecydowanie warto dać jej szansę. Początek nie należy do łatwych, ale nie zniechęcajcie się, bo to naprawdę ciekawa opowieść. Mnie pozytywnie zaskoczyła i z każdą kolejną stroną coraz bardziej intrygowała. Mamy tutaj kilka wątków, bo jest wątek chrześcijaństwa, jest ten opowiadający o Samborze i jego losach, pojawia się również wątek przyjaźni i miłości. Nie brakuje tutaj nienawiści, która ma wiele różnych odcieni, czasem nawet nie takich złych. Nie brakuje tutaj filozoficznych rozważań, które często są oczywiste, ale często się o tym zapomina. I dzięki nim książka skłania także do przemyśleń, co jest jej dużym plusem. Znajdziecie tutaj też trochę brutalności, wiele opisów przyrody, ale tutaj mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Akcja jest spokojna, wydarzenia z przeszłości Sambora mieszają się z tymi teraźniejszymi. Nie nudziłam się podczas czytania tej książki i zgadzam się z innymi opiniami, że jest to oryginalna i wyróżniająca się powieść. Podoba mi się pomysł na fabułę, na wplecenie do niej legend i wierzeń. Dużo w tej historii prawdy o świecie, o nas samych, o innych ludziach i uczuciach. A jeśli chodzi o zakończenie to zostałam zaskoczona, nie spodziewałam się takiego finału. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to książka łatwa i nie jest dla każdego, ale jest to książka tak inna od tych, które do tej pory czytałam, że nie sposób jej nie docenić. Mi ta historia przypadła do gustu i moim zdaniem warto dać jej szansę. Potrafi zainteresować i pozostać w pamięci. 

Główny bohater Sambor wychował się w lesie, a jego opiekunką była wiedźmina Preterita. Ten młody chłopak nie lubi być w centrum zainteresowania, zawsze stoi gdzieś z boku, nie chce się wychylać. Jego najlepszymi przyjaciółmi są niedźwiedź i wilk, ale to się zmienia, gdy trafia do grodu Księcia. Tam zaprzyjaźnia się z Synem Księcia, poznaje też uczucie zauroczenia. W grodzie władzę sprawuje Książę, który siłą zostaje ochrzczony. Bronił się przed tym, bo przecież od zawsze wierzył w swoich bogów, a mimo tego chce ochrzcić także swój lud. Relacja Sambora i Syna Księcia ulega przemianie, a to wszystko przez uczucia i córkę Księcia. Trójka młodych bohaterów zmierzy się z czymś dotąd nieznanym, a finał nie będzie taki, jaki można byłoby przewidzieć. Muszę przyznać, że z dużym zainteresowaniem czytałam o losach bohaterów byłam ciekawa jak się to wszystko zakończy. No i zostałam zaskoczona, bo nie tego się spodziewałam. Sambora polubiłam od razu, ale mamy tutaj też takich bohaterów, których nie da się lubić, bo są pełni nienawiści do wszystkiego i wszystkich. 

Wspomniałam już, że styl pisania autora jest specyficzny. Głównie mamy tutaj krótkie zdania, dużo jest takich jednowyrazowych. Czasem też pojawiają się słowa wymyślone przez autora. Jest mało dialogów, a mamy za to sporo szczegółowych opisów. Często opisy te dotyczą przyrody, a różne jej elementy napisane są z dużej litery. Daje nam to do zrozumienia, że jest ona bardzo ważna dla tej historii. Chociaż nie czyta się tej książki łatwo i szybko to jednak mi czytało się ją dobrze. Są takie powieści, w których opisy mi nie przeszkadzają i tak właśnie było z tą książką. Tutaj są one nieodłącznym elementem fabuły, które tworzą dopracowaną całość. 

"Nawiść" to książka, która wyróżnia się na tle innych. To opowieść o czasach przedchrześcijańskich, o miłości i nienawiści, która przybiera różne formy. To intrygująca opowieść, która wciąga, chociaż nie jest to lekka powieść. Nie czytałam jeszcze podobnej i naprawdę dobrze spędziłam z nią czas. Czasem skłania do przemyśleń, czasem jest mrocznie i brutalnie, ale to taka książka, której warto dać szansę. 

"W samotności człowiek jest taki... prawdziwszy. Taki bardziej ludzki. Taki nieudawany. Jest taki, jaki naprawdę jest. Jaki czuje się najlepiej. Czuje się najswobodniej. Czuje się panem. I władcą. Przede wszystkim panem siebie."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi. 

środa, 26 maja 2021

Dziewczyna, która patrzyła w słońce - Anna Szczęsna

Dziewczyna, która patrzyła w słońce - Anna Szczęsna

Tytuł: Dziewczyna, która patrzyła w słońce

Autor: Anna Szczęsna

Wydawnictwo: Kobiece 

Cykl: Między stronami życia 

Tom: 1

Ilość stron: 362

Twórczość autorki poznałam dzięki książce "Iskierka nadziei", która bardzo mi się spodobała. Byłam ciekawa jaka jest najnowsza powieść, dlatego się na nią zdecydowałam. Lubię takie lekkie książki, więc liczyłam na to, że miło spędzę z nią czas. 

Michał Tarkowski jest autorem poczytnych horrorów. Właśnie przeprowadza się do mieszkania w toruńskiej kamienicy i okazuje się, że naprzeciwko mieszka jego rywalka Justyna Różycka. Kobieta jest autorką popularnych romansów, a Michał zazdrości jej tak ogromnej popularności. Pewnego dnia mężczyzna otrzymuje źle zaadresowaną paczkę z książkami i musi oddać ją Justynie. Czy to spotkanie zmieni jego nastawienie do sąsiadki? Czy połączy ich coś więcej niż tylko sprawy zawodowe?

Często zanim zacznę czytać jakąś książkę albo już w trakcie jej czytania lubię poznać opinie innych i czytam recenzje. Tak też było w tym przypadku. Widziałam różne opinie na temat tej powieści, więc trochę się obawiałam jak wypadnie. Muszę przyznać, że nie od razu się wciągnęłam. Na początku niewiele się dzieje, poznajemy życie codzienne każdego z bohaterów, ich zwyczaje i podejście do pracy. Podoba mi się to, że bohaterowie są autorami książek, że sporo wątków dotyczy literatury. Przeczytacie tutaj o pisaniu, o targach książki, o różnych spotkaniach autorskich. Nie przypominam sobie, żebym czytałam powieść, w której byłby opisany czytelniczy świat z perspektywy pisarzy, więc to było dla mnie coś bardzo interesującego. Jednak tak jak wspomniałam, na początku szczegółowo poznajemy bohaterów i nie dzieje się prawie nic. Akcja toczy się wolno, jest sporo opisów codziennego życia. Dopiero później doceniłam tę spokojną i ciepłą fabułę. W połowie tej historii wciągnęłam się w losy Michała i Justyny i z zaciekawieniem o nich czytałam. To taka idealna powieść na wiosnę i lato, napisana lekkim językiem. Chociaż rzeczywiście na początku jest trochę zbędnych informacji to jednak pobudzały one wyobraźnię, a później było już dużo lepiej. Na początku nie czułam dużego zainteresowania tą historią, ale później się to zmieniło. I do tego to zakończenie... Książka zakończyła się w takim momencie, że od razu chciałabym mieć kolejny tom, żeby dowiedzieć się co będzie dalej. Jeśli lubicie takie lekkie książki obyczajowe z wątkiem romansu to warto sprawdzić czy ta się spodoba. Mi się spodobała, chociaż początek nie wywarł na mnie większego wrażenia. Czekam na kolejną część, którą z chęcią przeczytam. 

Głównymi bohaterami są tutaj Michał i Justyna. Michał właśnie zbliża się do czterdziestki i chciałby jakoś zmienić swoje życie. Coraz częściej czuje się samotny, jest przez to zgorzkniały i marudny. Postanawia się przeprowadzić i to okazuje się początkiem jego nowego życia. Muszę przyznać, że nie od razu polubiłam Michała. Na początku często irytował mnie swoim zachowaniem. Był taki nieporadny i wiecznie skwaszony, chciał zmian, ale nie robił prawie nic, aby coś zmienić. Jednak do czasu... Dużo się zmienia, kiedy poznaje Justynę, która jest jego przeciwieństwem. To radosna optymistka, która zaraża swoją pozytywną energią. Jest autorką romansów, a jej książki są ciągle na liście bestsellerów. Michał zazdrości jej takiej popularności i nie rozumie jak romanse mogą tak bardzo podobać się czytelnikom, bo przecież jego horrory są dużo lepsze! Zmienia jednak swoje nastawienie po pewnym czasie, a ich znajomość coraz bardziej się rozwija. W momencie, kiedy ta dwójka się spotyka robi się ciekawiej. Nie zawsze jest jednak kolorowo, nie brakuje tutaj również przykrych wydarzeń. Poznacie tutaj także kilku pobocznych bohaterów, którzy też są ważni, np. Marlenka, która jest agentką Michała i przyjaciółką Justyny, Beatę, która jest kreatorką wnętrz i dawno niewidzianą koleżanką Justyny, ich rodziców, którzy tak bardzo się od siebie różnią. Ciekawa jestem jak dalej potoczą się ich losy po takim zakończeniu jakie zafundowała nam autorka. 

Poznajemy tę historię z perspektywy Michała i Justyny, ale narracja jest trzecioosobowa. Styl pisania autorki był mi już znany z poprzedniej książki. Jest lekki, książkę czyta się bardzo dobrze. Co prawda sporo tutaj opisów, szczególnie na początku jest ich więcej niż dialogów, ale z każdą kolejną stroną jest coraz ciekawiej. 

"Dziewczyna, która patrzyła w słońce" to spokojna i ciepła historia idealna na wiosnę i lato. To lekka książka, która opowiada o relacji autorki romansów z autorem horrorów. To opowieść o miłości, o przyjaźni, o zmianach w życiu, o nieprzewidywalnym losie. Chociaż mnie nie od razu wciągnęła to później to się zmieniło i czytałam ją z zaciekawieniem. Polecam ją osobom, które lubią takie niespieszne i lekkie historie. 

"Kluczem do szczęścia jest otaczanie się odpowiednimi ludźmi, których towarzystwo dodawało skrzydeł."

"Codziennie przytrafiają się znam zdarzenia, na które nie mamy wpływu, ale od nas zależy, jak na nie reagujemy."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej Tania Książka.


 

wtorek, 18 maja 2021

Podsumowanie kwietnia.

Podsumowanie kwietnia.


Czas na kolejne podsumowanie. Kwiecień pod względem czytelniczym był całkiem niezły, chociaż nie przeczytałam wszystkich zaplanowanych książek. Udało mi się też zobaczyć trzy filmy, chociaż chciałam zobaczyć ich więcej. Częściej jednak włączałam seriale, więc filmy znów trochę zaniedbałam. ;)

Książki:


1. Zachowaj to dla siebie - Monika Dworak
2. Zanim zgaśnie światło - Mirosław Czarnecki
3. Kto czyni zło - Agnieszka Pietrzyk
4. Pod pokładem - Sophie Hardcastle
5. Utraceni - Marcel Moss





Filmy:

1. Pasażer nr 4 (2021)
2. Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera (2021)
3. Rolling Thunder Revue: Opowieść o Bobie Dylanie od Martina Scorsese (2019)




No i to by było na tyle. :D Trochę się spóźniłam z podsumowaniem, ale chciałam je dodać. Jak mija Wam maj?

Copyright © 2016 Czytam wszystko. , Blogger