wtorek, 31 marca 2026

Na krwawych skrzydłach - Briar Boleyn

Na krwawych skrzydłach - Briar Boleyn
Tytuł: Na krwawych skrzydłach 

Autor: Briar Boleyn 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: Akademia Krwawych Skrzydeł 

Tom: 1

Rok wydania: 2026

Ilość stron: 680


Dawno już nie czytałam romantasy, a czasem lubię wrócić do tego typu książek. Ta oczywiście zaciekawiła mnie swoim opisem, więc z zainteresowaniem zabrałam się za czytanie. I już teraz mogę zdradzić, że naprawdę przyjemnie spędziłam czas z tą książką i z niecierpliwością czekam na kontynuację.

Medra Pendragon jest pół-fae, która trafia do szkoły wysoko urodzonych wampirów i zostaje ostatnią z jeźdźców smoków, których od dawna już nie ma. Zostaje uczennicą Akademii Krwawych Skrzydeł, w której rządzą wampiry, a takich jak ona nazywa się skażonymi. Medra od razu po przybyciu do nowego świata zostaje narzeczoną jednego z wysoko urodzonych - Blake'a Drakharrowa. Nie tylko staje się pionkiem wampirzej gry, bo i Blake uważa ją za swoją własność. Pendragon jednak nie zamierza poddać się bez walki...

W ostatnim czasie nie czytałam zbyt wielu książek, w których bohaterowie są wampirami, ale właśnie takie powieści znów stają się ostatnio coraz bardziej popularne. Ta bardzo mnie zaintrygowała i nie zawiodłam się, bo to wciągająca i ciekawa opowieść, po skończeniu której ma się ochotę od razu sięgnąć po kontynuację. Główna bohaterka trafia do całkiem nowego dla niej świata, w którym rządzą wampiry. Nazywa się ich wysoko urodzonymi, a osoby takie jak Medra nazwano skażonymi. Wampiry w tej książce żyją podobnie jak pozostali, ale mają wyjątkowe zdolności, takie jak szybkość czy umiejętność wkradania się do umysłów skażonych. W ich świecie obowiązują pewne zasady i tradycje, które nie podobają się Medrze. Zgodnie z pewnym starożytnym rytuałem zostaje narzeczoną Blake'a i współmałżonką Regan, która nie ma zamiaru się z tym zgadzać. Bardzo dużym plusem tej książki jest właśnie ten wykreowany przez autorkę świat i klimat akademii, która odgrywa tutaj jedną z ważniejszych ról. Akcja rozgrywa się powoli. Stopniowo wraz z główną bohaterką poznajemy wampirzy świat, akademię, nauczycieli i przedmioty, na które uczęszczają uczniowie. I choć nie ma tutaj szybkiej akcji to nie jest też nudno. Sporo się dzieje, a niektóre wydarzenia poruszają, bawią i wzbudzają różne inne emocje. Od razu wiadomo w jakim kierunku zmierza relacja pomiędzy Medrą i Blakiem, ale tutaj wszystko dzieje się w swoim tempie i nie od razu. Na początku oboje mocno się nienawidzą, a dopiero z czasem coś zaczyna się zmieniać. Pojawia się tutaj również wątek Igrzysk, który lubię w takich książkach. Nie są to jednak zwykłe Igrzyska, bo tutaj dużą rolę odgrywa współpraca. Jeśli chodzi o zakończenie to okazało się dla mnie zaskakujące i teraz z niecierpliwością czekam na kontynuację. Mam nadzieję, że szybko się pojawi, bo chciałabym jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Narracja w tej książce jest pierwszoosobowa. Poznajemy ją z perspektywy Medry i Blake'a.

Medra Pendragon to bohaterka, o której przyjemnie mi się czytało. Z zainteresowaniem śledziłam jej codzienność i naukę w akademii. Jest to jedna z tych bohaterek, które nie zamierzają się podporządkowywać i mają własne zdanie. Młoda kobieta z burzą rudych loków zdecydowanie wyróżnia się na tle innych i to nie tylko wyglądem, ale i zachowaniem. Powoli coraz bardziej poznaje nowy dla siebie świat i panujące w nim zwyczaje. Zawiera pewne przyjaźnie i stara się przetrwać. Skażeni często są źródłem pożywienia dla wampirów, więc nie można czuć się pewnie w ich otoczeniu. A Blake Drakharrow zachowuje się tak, jakby Medra była jego własnością. W świecie wysoko urodzonych liczy się przede wszystkim władza. Rządzą cztery rody wampirów, ale główne decyzje podejmuje bezwzględny lord Viktor Drakharrow. Panujące w Sangracie zasady często są trudne do zaakceptowania, a nawet bolesne i po prostu niesprawiedliwe. Jestem ciekawa czy w kolejnych częściach coś się zmieni w tej kwestii i czy nadal to Viktor będzie podejmował najważniejsze decyzje. Wydarzenia rozgrywające się pod koniec książki wywołały we mnie najwięcej emocji i okazały się też poruszające. Na początku myślałam, że akcja jest zbyt wolna i że niektóre rozdziały są trochę przegadane. Jednak z czasem uznałam, że w przypadku tej książki jest to jej plusem i że te wszystkie szczegóły dodają jej klimatu. Czyta się ją szybko i przyjemnie, styl pisania autorki przypadł mi do gustu. Można byłoby pomyśleć, że sporo podobnych romantasy już powstało, ale myślę, że tej publikacji warto dać szansę. Może Wam również spodoba się klimat akademii i relacja Medry z innymi bohaterami.

"Na krwawych skrzydłach" to ciekawa propozycja dla fanów romantasy i nie tylko. Jest to powieść, która potrafi wciągnąć i też nie raz zaskoczyć. Wzbudza różne emocje i choć akcja rozgrywa się powoli to nie nudziłam się podczas czytania. Dobrze spędziłam z nią czas i już teraz bardzo czekam na kolejną część. Chciałabym jak najszybciej poznać ciąg dalszy, bo jestem go naprawdę bardzo ciekawa. ;)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu. [Współpraca].

sobota, 31 stycznia 2026

Schron - Marcel Moss

Schron - Marcel Moss
Tytuł: Schron 

Autor: Marcel Moss 

Wydawnictwo: Filia 

Cykl: Komisarz Sambor Malczewski

Tom: 3

Rok wydania: 2026

Ilość stron: 383


Poprzednie części tego cyklu bardzo mnie wciągnęły i też zszokowały. Byłam ogromnie ciekawa kontynuacji i z dużym zainteresowaniem zabrałam się za czytanie trzeciego tomu. Wiedziałam, że się nie zawiodę, bo po książki Marcela Mossa sięgam w ciemno. 

W Runowie szaleje burza, a mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt "czarciego wesela", które zsyła na ludzi obłęd i tragedie. Komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem Terrorem odnajdują ludzkie szczątki w starym schronie. Należą do rodziny Wilczków, która kiedyś zaginęła bez śladu. Sambor przypuszcza, że mordercą jest Andrzej Robotnik, który przed laty zamordował swoją rodzinę. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa, a prowadzone śledztwo staje się coraz bardziej skomplikowane...

Cykl o Samborze Malczewskim wciągnął mnie już od pierwszego tomu. Obie poprzednie części mocno mnie zaskoczyły i zszokowały. Ta również. Początkowe rozdziały są w miarę spokojne i miałam wrażenie, że niewiele się dzieje. Jednak późniejsze sprawiły, że nie mogłam się oderwać od książki, bo tak bardzo chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Autor porusza tutaj wiele różnych wątków. Są morderstwa, słowiańskie wierzenia, przekręty finansowe i tragedie kilku rodzin. Oprócz teraźniejszych wydarzeń czytamy również o tych, które działy się dwadzieścia lat wcześniej. I to właśnie te wydarzenia z przeszłości najbardziej mnie zszokowały. To mocna i wstrząsająca historia, która wzbudza sporo emocji i niedowierzanie. Opowiada o tym, jak jeden człowiek może zniszczyć życie wielu innym, o krzywdach i bólu, którego nie da się opisać. Wszystkie wątki w ciekawy sposób się ze sobą łączą tworząc naprawdę interesującą fabułę. To kolejna książka autora, która zaskakuje i pozostaje w pamięci na dłużej. Na końcu pojawia się informacja, że ciąg dalszy nastąpi i już nie mogę się doczekać kolejnej części. Z niecierpliwością na nią czekam. Cykl o Samborze Malczewskim oczywiście polecam, ale najlepiej zacząć go od pierwszej części, choć nawet bez znajomości wcześniejszych fabuła będzie zrozumiała, bo mamy tutaj kilka przypomnień z poprzednich tomów. "Schron" tak jak i pozostałe tomy niejednemu czytelnikowi zapewni sporo wrażeń i emocji.

Komisarz Sambor Malczewski to jeden z tych bohaterów, o których chce się czytać. Czasem jest trochę specyficzny, ale ja go polubiłam. Ma za sobą bardzo trudny czas, ale stara się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, choć ktoś mu to utrudnia. Od jakiegoś czasu jego towarzyszem jest pies Terror, który zdecydowanie ma charakterek. Lubię czytać o ich relacji, która w końcu zaczęła się zmieniać na lepsze. Cieszę się, że w tej części Terror tak często się pojawia i odgrywa istotną rolę w tej historii. Pojawia się w tym tomie sporo nowych bohaterów, ale nie miałam większego problemu z ich odróżnieniem. Wątków jest kilka, ale najbardziej wstrząsnął mną ten dotyczący Andrzeja Robotnika i Marysi. Nie spodziewałam się, że prawda może być tak poruszająca i szokująca. Ciekawi mnie również wątek Wrony i czekam na to, aż w końcu pozna prawdziwe oblicze swojego męża. Spodobał mi się również pomysł na dodanie do fabuły słowiańskich wierzeń, które dodają klimatu całej historii. "Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje." 

"Schron" to bardzo dobra i wciągająca kontynuacja, która tak jak i poprzednie części potrafi wstrząsnąć i zszokować. Mamy tutaj kilka wątków, które zgrabnie się ze sobą łączą. Nie brakuje tu emocji, napięcia i niedowierzania. To mocna historia, która na pewno zaskoczy niejednego czytelnika. Polecam cały ten cykl, a najlepiej jest zacząć go od pierwszego tomu. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu. [Współpraca]

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Była sobie radość - Katarzyna Michalak

Była sobie radość - Katarzyna Michalak
Tytuł: Była sobie radość 

Autor: Katarzyna Michalak 

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem 

Rok wydania: 2025

Ilość stron: 287


Lubię sięgać w okresie świąt po książki pani Katarzyny Michalak. W tym roku również zdecydowałam się przeczytać powieść autorki, a piesek z okładki jeszcze bardziej mnie do niej zachęcił. Byłam ciekawa z jaką historią i z jakimi bohaterami spotkam się tym razem. Jeśli też jesteście tego ciekawi to zapraszam na recenzję.

W małym mieszkaniu zwanym Bombonierką mieszkają Stella oraz Bastian. W Wigilię pojawia się ktoś nowy w ich życiu - mała suczka corgi z trzema kropkami na nosie. Otrzymuje imię Bajka i od razu staje się oczkiem w głowie właścicieli. Jednak pewnej zimy znika, a wraz z nią znika radość i gaśnie światło. Stella i Bastian mierząc się z własnymi problemami nie ustają w poszukiwaniach, a Bajka rozpoczyna swoją podróż, w której daje ludziom wiarę w to, że może być jeszcze dobrze.

Historia bohaterów już od pierwszych stron jest słodko-gorzka. Tutaj radość i nadzieja przeplatają się z problemami i smutkiem, których nie brakuje przecież w prawdziwym życiu. Taką iskierką szczęścia staje się dla bohaterów mały piesek, ale i on wkrótce znika bez śladu. Rozpoczyna się poszukiwanie nie tylko małej suczki, ale i codziennej radości wynikającej nawet z tych drobnych rzeczy. Jest to książka, w której świąteczny klimat się pojawia i choć odgrywa ważną rolę to jednak nie jest tutaj mocno wyczuwalny. Autorka bardziej skupiła się na samych bohaterach, na ich relacji, problemach i walce o lepsze jutro. To ciepła opowieść o miłości i nadziei, w której nie brakuje też poważniejszych tematów. Skłania do refleksji i wielu przemyśleń. Pokazuje jak trudna jest walka z przeciwnościami, jak ważna jest nadzieja i że radość może pojawić się nawet wtedy, kiedy nikt się jej nie spodziewa. Muszę przyznać, że choć książka mi się podobała to nie będzie to jedna z moich ulubionych tej autorki. Owszem, jest to historia warta poznania i nie brakuje tu emocji, ale niektóre powieści autorki wzbudziły we mnie tych emocji więcej. Tutaj zabrakło mi konkretnego zakończenia. Nie wszystkie wątki zostały dokończone, a byłam ich naprawdę bardzo ciekawa. Czasem też troszkę się gubiłam w czasie. Nie wiedziałam ile czasu minęło od ostatnich wydarzeń, bo też nie było to jakoś konkretnie sprecyzowane. Dopiero po kilku stronach mogłam się tego domyślić. Fabuła jest naprawdę ciekawa i ogólnie dobrze spędziłam czas z tą książką. Pomimo małych minusów uważam, że warto ją przeczytać. Historia bohaterów na pewno poruszy niejednego czytelnika.

Stella jest korektorką i graficzką, a Bastian pracuje jako dyspozytor numeru ratunkowego. Są ze sobą szczęśliwi i wydaje im się, że mają wszystko. Pojawiają się jednak problemy i tajemnice, które mają duży wpływ na ich relację. Oboje chcą dla siebie jak najlepiej i są przekonani, że ukrywanie trudnej prawdy może choć na jakiś czas ochronić ukochaną osobę. W ich życiu pojawia się Bajka. Piesek, który swoją obecnością wnosi radość i ciepło. Kiedy znika wszystko inne też zaczyna się sypać. Bajka również jest ważną bohaterką tej historii. Rozpoczyna swoją podróż, w której odmienia życie ludzi. Dzięki temu poznajemy także nowych bohaterów i ich historie, które diametralnie potrafią się zmienić dzięki małej suczce corgi. To historie dające nadzieję i wiarę w lepsze jutro, poruszające i trudne. I tak dzięki Bajce poznajemy mi.in. samotną kobietę, która nie widzi już w niczym sensu, mężczyznę, który nie może się pogodzić z odejściem żony czy osamotnioną zielarkę. Bajka każdej napotkanej osobie daje wiarę w to, że dobro zawsze odnajdzie do nich drogę. Stella i Bastian nie tracą nadziei, że Bajka wróci. Każde z nich mierzy się z własnymi problemami, które wydają się niemożliwe do pokonania. Czasem jednak pojawia się prawdziwy cud, który może zmienić tak wiele... Historia bohaterów mi się spodobała, ale jestem bardzo ciekawa niewyjaśnionych wątków. Szkoda, że nie zostały dokończone, bo jednak liczyłam na inne zakończenie. Książkę czyta się dobrze. Styl pisania autorki jest lekki, choć trochę też barwny. Katarzyna Michalak świetnie opisuje emocje i uczucia, co jest sporym plusem tej książki. Narracja jest tutaj trzecioosobowa.

"Była sobie radość" to słodko-gorzka historia, w której nie brakuje ważnych i trudnych tematów. Tutaj szczęście i nadzieja mieszają się ze stratą, bólem i problemami. Nie będzie to jedna z moich ulubionych książek autorki, ale podobała mi się i uważam, że warto dać jej szansę. Dobro i radość mogą pojawić się również w zwykłej codzienności i odgrywają dużą rolę w życiu. O tym właśnie przekonali się bohaterowie, a ja zachęcam do poznania ich historii.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu. [Współpraca]

środa, 26 listopada 2025

Słuchając Cézanne’a, Degasa i Renoira - Ambroise Vollard

Słuchając Cézanne’a, Degasa i Renoira - Ambroise Vollard
Tytuł: Słuchając Cézanne’a, Degasa i Renoira

Autor: Ambroise Vollard 

Wydawnictwo: SBM

Rok wydania: 2025

Ilość stron: 464


Choć nigdy jakoś szczególnie nie interesowałam się sztuką to znam najsłynniejsze dzieła i lubię czytać książki o takiej tematyce. Zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego, więc zdecydowałam się przeczytać tę publikację. I moim zdaniem warto spróbować, bo to naprawdę ciekawa książka. 

Słuchając Cézanne’a, Degasa i Renoira to przede wszystkim zbiór rozmów i anegdot, ale to także barwny portret epoki i jej przedstawicieli. Interesującym dodatkiem są bogate przypisy krytyczki sztuki - Agnieszki Kijas, które sprawiają, że jeszcze lepiej można zrozumieć wypowiedzi i są świetnym uzupełnieniem tego wydania. To opowieść nie tylko o znanych malarzach, ale również o nieoczywistych przyjaźniach i cennych wspomnieniach. 

Autorem książki jest Ambroise Vollard, który był paryskim marszandem, kolekcjonerem i wydawcą. Był również świetnym słuchaczem i uczestnikiem rewolucji w malarstwie. Dzięki jego publikacji możemy lepiej poznać artystów takich jak Cézanne, Degas i Renoir, ale nie tylko. Poznajemy również wiele innych postaci i ich historie, które czasem bywają zabawne, a czasem poważne. Autor dzieli się tutaj swoimi wspomnieniami, przytacza rozmowy z malarzami, opowiada o ich losach i o ich sztuce. Każdy z trzech artystów był inny, ale łączyły ich dzieła, które zapisały się w historii i które warto zobaczyć. Niektóre z tych dzieł nie były od razu docenione, nie chciano nawet ich oglądać. Dopiero z czasem zyskały uznanie. Nie znałam do tej pory Cézanne’a, Degasa i Renoira. Ich nazwiska pewnie gdzieś słyszałam, ale nie wiedziałam o nich prawie nic. Okazało się, że ich losy są naprawdę interesujące, że warto lepiej ich poznać za sprawą osoby, która znała ich wszystkich i może podzielić się rozmowami i wspomnieniami. Nie jest to lekka książka do przeczytania w jeden czy dwa wieczory. Czyta się ją dobrze i jest jak najbardziej zrozumiała, ale sporo w niej informacji i przypisów, które znajdują się na ostatnich stronach. Za każdym razem, gdy pojawiał się nowy przypis, przechodziłam do końcowych stron, aby od razu się z nimi zapoznać. Trzeba poświęcić tej publikacji trochę czasu, ale moim zdaniem warto.

Paul Cézanne nie miał łatwego charakteru, miewał swoje zmienne nastroje i był introwertyczną osobą. Przez długi czas był uważany za dziwaka, często też prowokował i eksperymentował tworząc swoje dzieła. Rysował i malował od dziecka, z czasem doskonalił swoje umiejętności. Przyjaźnił się z francuskim pisarzem Zolą, choć w późniejszych latach ich relacja trochę się zmieniła. Edgar Degas nie ufał ludziom i nie był dobrym rozmówcą. Miał swoje dziwactwa, np. nienawidził kwiatów na stołach. Był postacią złożoną, a przez niektórych nielubianą. Tworzył ciekawe kompozycje i to właśnie historia Degasa najbardziej mnie zaciekawiła. Auguste Renoir miał w sobie pogodę ducha i przyjemnie się z nim rozmawiało. Traktował impresjonizm z dystansem. W późniejszych latach choroba stawów coraz bardziej mu doskwierała, więc znalazł sobie pomocnika. Wspomnę o jednej ciekawostce, która bardzo mnie zaskoczyła. Powstała pewna teoria mówiąca o tym, że jeden z wyżej wymienionych malarzy mógł być seryjnym mordercą Kubą Rozpruwaczem. Takiej informacji zupełnie się nie spodziewałam. Dodam jeszcze, że w książce można znaleźć piękne ilustracje z dziełami malarzy, które robią wrażenie. Natomiast przypisy krytyczki sztuki Agnieszki Kijas świetnie dopełniają całości tej interesującej treści. 

"Słuchając Cézanne’a, Degasa i Renoira" to interesująca książka nie tylko dla fanów sztuki. Myślę, że warto przeczytać publikację o takiej tematyce i dowiedzieć się czegoś nowego. Dobrze się ją czyta, choć trzeba poświęcić jej trochę czasu. Opowiada historie znanych artystów, które potrafią zaintrygować i które warto poznać. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu.

sobota, 13 września 2025

Susza - Aleksandra Świderska

Susza - Aleksandra Świderska

Tytuł: Susza 

Autor: Aleksandra Świderska 

Wydawnictwo: Novae Res 

Cykl: Miasto gasnących świateł 

Tom: 4

Ilość stron: 627

Rok wydania: 2025


To już czwarty tom cyklu, który znam od pierwszej części. Byłam ciekawa kontynuacji i tego, co jeszcze przydarzy się bohaterom. Tym razem jednak autorka poruszyła trudny i trochę kontrowersyjny temat, który potrafi wzbudzić różne emocje. O czym jest czwarta część? Zapraszam na recenzję.

Śledczy wrocławskiej dochodzeniówki Adam Aleksandrowicz musi zmierzyć się ze sprawą samobójstwa jednego z wyżej postawionych duchownych. Komisarz i jego partnerka Elka mają jedynie trzy dni, aby potwierdzić, że biskup odebrał sobie życie. Jednak śledztwo wykazuje, że to coś poważniejszego i jest to część planu, w którym ujawnione brudy od lat są ukrywane przez władze archidiecezjalne. Adam znów połączy siły z Konradem, który zna przestępcze podziemie Wrocławia. A ich związek nadal jest przecież największym sekretem policjanta...

Jak już wspomniałam, w tej części autorka porusza temat trudny i w pewnym stopniu też kontrowersyjny. Przedstawia tutaj sprawy kryminalne dotyczące polskiego kościoła, które są inspirowane prawdziwymi zbrodniami duchownych, którzy nigdy nie zostali odpowiednio ukarani za swoje czyny i nadal są bezkarni. Jest to temat nie tylko trudny, ale i wzbudzający różne emocje w czytelniku, bo czasem aż wierzyć się nie chce, że takie sprawy są zamiatane pod dywan. W tej części akcja przenosi się na chwilę do kompleksu pałacowego wrocławskiego Ostrowa Tumskiego, w którym biskup pomocniczy popełnił samobójstwo. Jednak postępujące śledztwo coraz bardziej przekonuje śledczych, że to nie biskup odebrał sobie życie i jest to plan ujawniający brudy od dawna skrywane przez władze kościoła. Wątek kryminalny w tej części intryguje od pierwszych stron i byłam bardzo ciekawa kto za tym wszystkim stoi. Udało się autorce mnie zaskoczyć, bo nie spodziewałam się takiego rozwiązania zagadki. Fabuła nie raz zaskakuje i potrafi wciągnąć. Ważnym wątkiem jest również ten opowiadający o relacji Adama i Konrada, który jest kontynuacją ich wcześniejszych losów. Autorka do swojej serii wprowadziła społeczność LGBTQ+, co w pewien sposób wyróżnia ten cykl, bo nie ma ich aż tak wiele na rynku czytelniczym. Finał książki też mnie zaskoczył i już teraz chciałabym sięgnąć po kolejną część. Widziałam, że kilka tomów jeszcze powstanie i z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. 

W tej części wracamy do znanych nam bohaterów - do Adama, Konrada, Elki, Antona, a nawet do zabójczyni niemających żadnych skrupułów - Iwony. Adam i Konrad znów mają pewne problemy w swoim związku i muszę przyznać, że czasami ich zachowanie trochę mnie denerwowało. Zamiast szczerze ze sobą porozmawiać, skrywali wszystko w sobie, co nie wychodziło im na dobre. Cieszę się, że w końcu doszło do ważnej rozmowy między nimi, która sporo wyjaśniła. Czy Adam w końcu przestanie się bać, że ktoś dowie się o jego związku? Sprawy nie ułatwia pani prokurator, która się o tym dowiedziała i która ma swój plan. W czwartym tomie bohaterowie ponownie łączą swoje siły, aby rozwiązać kryminalną sprawę. Sporo w tej części Elki, co dla mnie jest plusem, bo trochę mi jej już brakowało. Z dużym zainteresowaniem czytałam o ich śledztwie, a szczególnie ostatnie rozdziały, które trzymały w napięciu. Jedynym małym minusem są częste opisy wewnętrznych rozmyślań bohaterów, które można byłoby skrócić. Za to klimat panujący w książce jest na plus. Niemal można samemu odczuć ten przeszywający upał i towarzyszącą mu suszę, które opanowały Wrocław. Akcja jest dość dynamiczna, pojawiają się zwroty akcji i nie brakuje tajemnic, które potrafią zszokować. Mamy też tutaj interesujących bohaterów i jestem ciekawa co ich spotka w kolejnych częściach, po które też na pewno sięgnę. Narracja jest tutaj taka jak w poprzednich częściach, czyli trzecioosobowa.

"Susza" to intrygująca kontynuacja, w której autorka porusza trudne tematy dotyczące kościoła. Sprawa kryminalna jest przedstawiona w ciekawy sposób i potrafi wzbudzić najróżniejsze emocje. Jeśli jesteście ciekawi śledztwa i romansu pomiędzy policjantem i gangsterem to polecam zacząć ten cykl od pierwszego tomu. Będą jeszcze kolejne, które też mnie ciekawią i na pewno też je przeczytam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu.

środa, 9 lipca 2025

Ed Gein - Max Czornyj

Ed Gein - Max Czornyj
Tytuł: Ed Gein 

Autor: Max Czornyj 

Wydawnictwo: Filia 

Ilość stron: 303

Rok wydania: 2024


Nie wiem jak to się stało, ale jak dotąd nie czytałam jeszcze książek autora. Słyszałam o nich dużo dobrego, często są polecane na różnych grupach książkowych i w końcu i ja postanowiłam po nie sięgnąć. Nie zawiodłam się, choć zaczęłam od naprawdę mocnej powieści...

Ed Gein mieszka w niewielkim miasteczku Plainfield wraz z bratem i rodzicami. Jego dzieciństwo nie jest łatwe, ogromny wpływ na jego zachowanie ma jego fanatycznie religijna matka. Po jej śmierci Ed popada w obsesję i coraz częściej popełnia przerażające zbrodnie. Wykrada ciała z cmentarza, a z ich szczątków wykonuje różne przedmioty, dekoracje i starannie uszyty strój. W końcu dochodzi do tego, że zabija. Najbardziej jednak przeraża to, że to wszystko działo się naprawdę...

Już sam opis brzmi przerażająco i taka też właśnie jest ta książka. Historia oparta na faktach została opisana przez autora w taki sposób, że ma się wrażenie jakby czytało się dziennik samego zabójcy. To rekonstrukcja życia seryjnego mordercy, która pozwala wejść czytelnikom w jego umysł. Max Czornyj napisał jego historię za pomocą pierwszoosobowej narracji, co czyni fabułę jeszcze bardziej szokującą i wstrząsającą. Dzięki takiej formie poznajemy myśli Eda i jego motywy i choć zostały wymyślone przez autora to jednak niektóre z nich mogły przecież być prawdziwe. Czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym czytała historię opowiedzianą przed Eda. Trzeba przyznać, że autor świetnie odwzorował jego postać, bo stworzył naprawdę realistyczną fabułę, która wielokrotnie szokuje. To zdecydowanie nie jest książka dla każdego. Sporo tutaj mocnych, drastycznych, a nawet odrażających scen, które przecież wydarzyły się naprawdę. Aż ciężko uwierzyć, że człowiek jest zdolny do takiego okrucieństwa... Co spowodowało, że religijny chłopiec stał się mężczyzną zdolnym do takich czynów? Czy można choć trochę zrozumieć jego szaleństwo? Nie da się ukryć, że był okrutnym mordercą, ale jak się okazuje, sam też był ofiarą. I to od najmłodszych lat...

Poznajemy historię Eda rozpoczynając od jego dzieciństwa. Był spokojnym chłopcem, któremu wpajano religijne zasady, co miało ogromny wpływ na jego psychikę. Już wtedy przejawiał pewne niepokojące zachowania, które z czasem przerodziły się w zbrodnie. Jednak po śmierci matki coraz bardziej popada w obsesję i chce zrobić wszystko, aby kobieta do niego wróciła. Wykrada ciała z cmentarza, szyje strój z ludzkich szczątków i dekoruje nimi dom. Jego obłęd się nasila, aż w końcu on sam nie wie już co wydarzyło się naprawdę, a co nie. Jego relacje z innymi już od dzieciństwa nie były zdrowe i normalne, co przejawia się też w jego dorosłym życiu. Jego historia wzbudza mnóstwo najróżniejszych emocji, jest wstrząsająca do głębi. Dzięki autorowi możemy poznać jeden z najmroczniejszych umysłów psychopatycznego mordercy i wkroczyć w jego chory świat. Co jakiś czas sięgam po takie książki i wiele już brutalności przeczytałam, ale tutaj musiałam robić sobie krótkie przerwy. Od razu dodam, że nie ma tutaj przesadzonych opisów, a niektóre autor pominął, ale to jak zostaną odebrane zależy od czytelnika. Z pewnością są mocne i szokujące, ale każdy może odebrać je inaczej. To trudna i szokująca tematyka, ale nie żałuję przeczytania tej książki. To coś dla fanów true crime i dla osób, dla których takie tematy nie są straszne. Mimo swojej drastyczności jest to też historia wciągająca, mroczna i interesująca, w której nie brakuje emocji. 

Polubiłam styl pisania autora. Książkę czyta się dobrze mino trudnej tematyki, nie ma tu zbędnych opisów. Jak już wspomniałam, narracja jest pierwszoosobowa, poznajemy historię Eda z jego perspektywy (choć została wymyślona przez autora).

"Ed Gein" to książka opowiadająca o bezwzględnym mordercy ogarniętym obsesją, który dopuścił się wstrząsających zbrodni. Jest to opowieść mroczna i szokująca, ale moim zdaniem warto ją przeczytać. Zdecydowanie nie jest dla każdego, bo sporo tutaj mocnych i drastycznych fragmentów. Najbardziej jednak przeraża to, że jest to historia oparta na faktach. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu.
Copyright © 2016 Czytam wszystko. , Blogger